Czy internet spełnił oczekiwania, jakie stawiano przed nim jeszcze 15-20 lat temu? Wiele osób zapewne stwierdzi, że nie. Obecny stan wielu wirtualnych platform dorobił się nawet własnego pojęcia – enshittification. Co oznacza i czy jest trafne? Warto wyrobić sobie zdanie na ten temat.
Enshittification – wyjaśnienie pojęcia
Enshittification to termin, który odnosi się do procesu, w którym usługa online lub platforma internetowa stopniowo pogarsza się, stając mniej użyteczna lub mniej przyjazna dla użytkowników. Do takich sytuacji zwykle dochodzi w wyniku działań, które mają na celu zwiększenie zysków kosztem doświadczeń użytkowników.
Słowo to zostało spopularyzowane przez autora i eksperta technologicznego Casey’ego Newtona w 2022 roku. Określa ono cykl, w którym firma najpierw oferuje świetną usługę, zdobywa dużą bazę użytkowników, a następnie wprowadza zmiany, które pogarszają jakość tej usługi. Na język polski to pojęcie można przetłumaczyć jako gównowacenie.
Enshittification jest postrzegany jako negatywny cykl w rozwoju platform cyfrowych. Pogłębianie się tego zjawiska wynika z dążenia do osiągania krótkoterminowych zysków kosztem dbałości o długoterminowe doświadczenia użytkowników.
Czym objawia się zjawisko enshittification?
Zjawisko enshittification można dostrzec na przykładzie platform takich jak Facebook i TikTok. Obie platformy społecznościowe początkowo oferowały świetne doświadczenia użytkownikom. Z biegiem lat ich zarządcy zaczęli jednak wprowadzać zmiany, które pogarszały jakość swoich usług w celu zwiększenia przychodów.
Enshittification na przykładzie Facebooka
Na początku Facebook oferował użytkownikom prostą i przyjemną platformę, na której mogli dzielić się życiem, utrzymywać kontakt z przyjaciółmi, dzielić się zdjęciami i wydarzeniami. Była to przestrzeń zminimalizowana do interakcji między znajomymi, co czyniło ją bardzo atrakcyjną.
W miarę jak Facebook zaczął rosnąć i zdobywać masową bazę użytkowników, zaczęły pojawiać się różne negatywne zmiany w funkcjonowaniu platformy. Serwis zaczął wprowadzać reklamy do postów i treści w feedzie użytkowników. Treści sponsorowane zaczęły dominować w widocznych miejscach, przez co z czasem znacznie ograniczyły dostęp do treści od znajomych i rodzin.
W pewnym momencie doszło też do manipulowania algorytmami wyświetlania treści. Boty Facebooka zaczęły promować posty, które generują większe zaangażowanie, np. sensacyjne lub kontrowersyjne treści, co prowadziło do zmniejszenia jakości informacji na platformie. Obecnie użytkownicy często widzą clickbaity, czyli posty, które mają na celu tylko wygenerowanie wielu kliknięć.
Z biegiem lat doszło też do spadku poczucia prywatności osób mających konta na portalu. Wraz z wprowadzeniem nowych funkcji, takich jak Facebook Ads, firma zaczęła coraz bardziej angażować się w śledzenie aktywności użytkowników w różnych miejscach w internecie. Celem tych działań jest wyświetlanie reklam dopasowanych do dotychczasowej aktywności internautów w sieci.
Enshittification na przykładzie TikToka
Zjawisko enshittification nie ominęło wielu innych platform internetowych, w tym niezwykle popularnej usługi firmy ByteDance. TikTok także początkowo przyciągał użytkowników dzięki swojej prostocie i algorytmowi, który skutecznie rekomendował im interesujące treści. Serwis zyskał popularność dzięki formatowi wideo, który pozwalał na szybkie i kreatywne wyrażanie siebie.
Z czasem ByteDance, podobnie jak Meta (spółka, do której należy Facebook), zaczął wprowadzać zmiany, które negatywnie wpłynęły na opinie użytkowników o portalu. Na początku TikTok nie irytował użytkowników nadmiarem reklam, jednak ich liczba zaczęła rosnąć.
Pogorszeniu uległ też mechanizm rekomendowania treści. Algorytmy TikToka początkowo były wyjątkowo skuteczne w dostarczaniu interesujących treści. Później boty zaczęły promować treści, które generowały większe zaangażowanie, np. te, które były bardziej kontrowersyjne. Skutkowało to pojawianiem się coraz większej liczby virali, nie zawsze wysokiej jakości.
Wzorem konkurencji ByteDance wprowadził opcje monetyzacji treści, np. publikowania treści, które można obejrzeć tylko po uiszczeniu opłaty. Oprócz tego pojawiła się możliwość tworzenia płatnych kampanii promujących konta i filmy. Z powodu tych zmian zwykli użytkownicy TikToka do dziś borykają się z ogromną liczbą treści, które mają na celu tylko sprzedaż produktów.
Czy jest cień szansy na zanik zjawiska enshittification?
Zjawisko enshittification w przypadku Facebooka i TikToka pokazuje, jak firmy próbują maksymalizować zyski kosztem doświadczenia użytkowników. Niestety, będą robić to dalej. Trzeba pamiętać, że wszyscy giganci branży technologicznej funkcjonują w formie spółek akcyjnych. Zarządcy serwisów w pierwszej kolejności muszą brać pod uwagę zapewnienie zysków akcjonariuszom.
Kto wie, być może niepohamowana żądza zysku doprowadzi do sytuacji, która jeszcze nigdy nie miała miejsca. Dotychczasowy gigant straci wówczas przychylność internautów. Przejdą oni do konkurencji, a wraz z nimi inwestorzy. Nowy hegemon sieci z czasem pewnie jednak stanie się tym, czym był poprzedni portal. Na trwałą zmianę obecnego stanu rzeczy niestety nie warto liczyć.






Leave a Reply